Sąd sędziów sędziwych

Troska PiS o to, aby w kraju, którym rządzi, ludzie nie przepracowywali się zbytnio jest ogromna. Poprzedni minister obrony narodowej Antoni Macierewicz masowo odsyłał młodych generałów w stan spoczynku, jego następca Błaszczak nie jest gorszy i również obniża wiek niezdolności do pracy w wojsku. Wysłany ostatnio przez niego na emeryturę szef Sztabu Generalnego ma zaledwie 58 lat, a inni świeżo emerytowani oficerowie jeszcze mniej.

Ale nie jest tak, że władza troszczy się tylko o ludzi, którzy utracili jej zaufanie. Zadbano o prawo do wcześniejszej emerytury dla wszystkich Polaków.

Jak wiadomo, w ub. roku weszły w życie nowe przepisy o wieku emerytalnym dla mężczyzn (65 lat) i kobiet (60 lat).

A od pewnego czasu cała Polska zajmuje się emeryturą Małgorzaty Gersdorf.

Pani Gersdorf, z zawodu prawnik, z funkcji I prezes Sądu Najwyższego, skończyła była 65 lat, czuje się w pełni sił fizycznych i umysłowych i nadal chce pracować, czyli kierować Sądem Najwyższym. To gwarantuje jej Konstytucja RP aż do roku 2020.

Rządząca w kraju partia i prezydent Duda uważają jednak, że powinna odpocząć i w tym celu przygotowali specjalne przepisy mające jej to umożliwić, a właściwie ją zmusić. Są to ustawy zmieniające ustrój sądów powszechnych, Krajową Radę Sądownictwa i skracające wiek emerytalny Małgorzaty Gersdorf (oraz 6-letnią kadencję wszystkich sędziów SN zapisaną w Konstytucji RP).

Generalnie z naszym wiekiem emerytalnym jest tak: jeśli go osiągniesz, możesz zwolnić się z pracy, udać się do ZUS i poprosić o emeryturę. Jeśli w papierach masz wszystko w porządku, pewnie ją dostaniesz. Jeśli nie chcesz harować to możesz, bo przejście na emeryturę to prawo, a nie obowiązek i zakład pracy w zasadzie nie może cię na nią wysłać. A ZUS takich pracowników, którzy płacą składki kocha.

Ale nie w przypadku Małgorzaty Gersdorf! Ona po ukończeniu 65 lat miała automatycznie przestać pracować i przejść na emeryturę. Chyba że (jak stanowią nowe przepisy PiS) poprosi prezydenta Andrzeja Dudę (prezydent może się zgodzić lub nie). Pani Gersdorf nie chce prosić.

Fakt, że emeryturą Małgorzaty Gersdorf ma zajmować się nie ZUS, a sam prezydent Duda nie spodobał się wielu Polakom oraz ulicy i zagranicy, czyli Brukseli. Przez kilka dni przed siedzibami sądów w Warszawie i wielu innych miastach zbierały się tłumy, które wymyślały prezydentowi, rządowi, PiS-owi oraz pewnemu szeregowemu posłowi, który mimo ukończenia 67. roku życia sam pracuje i ma nieograniczony wpływ na rząd i sejm. A chciałby jeszcze na sądy.

Ostatecznie Małgorzata Gersdorf w pierwszym dniu swojej emerytury przyszła do pracy ku radości zgromadzonego tłumu jako I prezes SN. Mało tego – na swojego zastępcę (na czas, gdy nie będzie mogła pełnić funkcji) powołała innego, też sędziwego sędziego Józefa Iwulskiego. Ten zadeklarował, że chce pracować (orzekać) do 70. roku życia.

Twórczości w zakresie nowych przepisów emerytalnych pozazdrościł PiS-owi inny klub sejmowy – Kukiz’15. Naprędce przygotował projekt ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, który zakłada możliwość działalności poselskiej tylko do 65. roku życia. Chciałby żeby był uchwalony w trybie tak szybkim jak poprawka do ustawy o IPN.

Zgodnie z propozycją, tak jak w przypadku sędziów Sądu Najwyższego, miałoby dojść do „przeniesienia w stan spoczynku posłów i senatorów z możliwością przedłużenia ważności ich uprawnień”. Przy czym Kukiz’15 nie chce obciążyć obowiązkami „przeniesienia” Andrzeja Dudy, tylko Państwową Komisję Wyborczą.

Póki co, nie wypowiedział się o tej propozycji szeregowy poseł, 67- letni Jarosław K.

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 10 lipca 2018 r.

Reklamy